Jakub Błaszczykowski znów musiał pożyczyć pieniądze Wiśle Kraków

0
13
views
Jakub Błaszczykowski. Zdjęcie: Twitter/Hilos Cortos

Nad Wisłą Kraków znowu zawisły czarne chmury. Klub znalazł się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Jakub Błaszczykowski oraz pozostali współwłaściciele klubu musieli ponownie udzielić pożyczki klubowi.

Puste trybuny = brak pieniędzy

2020 rok był dla każdego bardzo trudnym rokiem. Klub, taki jak Wisła Kraków, w dużej mierze żyje ze wsparcia fanów, a tego od początku pandemii zabrakło. Prawie cały ubiegły rok piłkarze grali przy pustych trybunach.

Brak pieniędzy ze sprzedaży biletów i brak wpływu z dnia meczowego mocno uszczuplił finanse Wisły Kraków. A klub i tak już w przeszłości zmagał się z problemami finansowymi. Mowa chociażby o niewymagalnym długu wobec Towarzystwa Sportowego (około 43 mln złotych). W trakcie ubiegłego roku łączne zadłużenie klubu wzrosło z 71 do 73 milionów złotych.

2019 rok Wisła Kraków zamknęła na plusie (zysk 6,2 milionów złotych), ale 2020 rok klub zakończył ze stratą w wysokości 3,3 miliona złotych.

I tak np. przychody ze sprzedaży biletów i karnetów w 2019 roku wyniosły 10 milionów, ale w 2020 roku wyniosły 4,2 milionów.

Brak kibiców i puste trybuny sprawiają, że klub tonie w długach. Dodatkowo, wzrosły koszty utrzymania drużyny i pozostałych pracowników, które w 2020 były wyższe niż rok wcześniej o blisko 5 milionów złotych.

Niestety, największym problemem jest to, że tej różnicy nie widać na boisku. Wisła Kraków walczy o przetrwanie. Klub nie zarabia, dodatkowo ciążą nad nim długi z przeszłości. Czy uda się wyjść na prostą?

W sprawozdaniu Wisły pojawia się zdanie, które może to sugerować. „Stopień ryzyka utraty bieżącej płynności finansowej pozostaje na niezmienionym poziomie, w szczególności w okresie ograniczeń w uczestnictwie kibiców w meczach piłkarskich. Zdaniem Zarządu to powoduje niepewność dotyczącą kontynuacji działalności w niezmienionym kształcie” – czytamy.

Na razie nikt nie podejmuje takich kroków w Wiśle Kraków. W lutym 2020 roku (czyli po zamknięciu bilansu o którym mowa w sprawozdaniu) klub skorzystał z tarczy finansowej 2.0 – subwencja wyniosła 3,5 miliona złotych.

W zeszłym roku od Polskiego Funduszu Rozwoju klub otrzymał 2,65 mln zł. Na kolejną pożyczkę zdecydowali się także większościowi udziałowcy klubu. Jakub Błaszczykowski, Tomasz Jażdżyński i Jarosław Królewski pożyczyli Wiśle łącznie trzy miliony złotych. To już kolejna pożyczka od tych trzech panów. W sprawozdaniu klubu za ubiegły rok widnieje też darowizna w wysokości 1,6 miliona złotych, ale klub nie zdradza, skąd pochodzą te pieniądze.

Czytaj: Timo Werner „otrzymał” obywatelstwo Macedonii Północnej

W każdym sprawozdaniu klub musi przedstawić prognozy na przyszłość. W jaki sposób Wisła ma zamiar przetrwać do czerwca 2022? Zarząd Białej Gwiazdy wierzy, że uda się zarobić na transferach.

Planowane jest „pozyskanie nowych oraz utrzymanie bieżących sponsorów i partnerów biznesowych”. Ważne są też rozmowy z wierzycielami pożyczkodawcami celem przedłużenia terminu spłaty zobowiązań. Na szczęście Wisła Kraków w większości może liczyć na przychylność kontrahentów.

Wisła Kraków chce w przyszłym sezonie (2021/22) zająć ósme miejsce w PKO Ekstraklasie. W tym sezonie chcą zająć dziesiąte miejsce. Jak więc widzimy, założono powolny progres.

Najważniejsze dla klubu to zakończenie pandemii, ponieważ wtedy Wiśle Kraków wzrosną przychody o około 6-7 milionów rocznie. Niestety, nie widać światełka w tunelu, Polska walczy już z trzecią falą pandemii.

Jeśli kibice nie wrócą w tym roku na stadiony – finanse Wisły Kraków nadal będą w fatalnym stanie.