67. Turniej Czterech Skoczni: Eksperci mówią Kobayashi. Kobayashi mówi Stoch!

0
235
views

29 grudnia rozpoczął się 67. Turniej Czterech Skoczni, najbardziej prestiżowe wydarzenie w kalendarzu skoczków narciarskich. Dwie ostatnie edycje konkursu, w tym jedną iście historyczną, wygrał Kamil Stoch. Czy tym razem Stoch znowu przejdzie do historii? Eksperci na razie upatrują największego faworyta nie w Stochu, a w sensacji początku sezonu Ryoyu Kobayashim. Japończyk stawia jednak na Polaka.

Od początku sezonu na skoczniach królują głównie Polacy i jeden Japończyk. Na podium stają najczęściej, na przemian lub razem, Piotr Żyła i Kamil Stoch i Niemcy. Prawie zawsze towarzyszy im jeden japoński skoczek Ryoyu Kobayashi, który pozostaje na razie niemalże niepokonany, mając na swoim koncie już 6 wygranych konkursów indywidualnych na 8 rozegranych. Nic więc dziwnego, że stawiano go w roli faworyta do triumfu w 67. Turnieju Czterech Skoczni.

Przypuszczenia ekspertów szybko się potwierdziły. Japończyk już 29 grudnia udowodnił, że jest groźny w kwalifikacjach do pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni. Swoją perfekcyjną dyspozycję potwierdził dzień później, wygrywając pierwszą odsłonę turnieju. Polacy liczyli się w stawce do ostatnich chwil. Jednakże tym razem najlepiej nie wypadł Stoch czy Żyła, ale Dawid Kubacki.

Zobaczcie poniżej klasyfikację końcową pierwszego konkursu 67. Turnieju Czterech Skoczni:

zdjęcie: źródło

Przed nami jeszcze trzy konkursy 67. Turnieju Czterech Skoczni. Kwestia triumfu w turnieju jest więc jeszcze otwarta. Jednakże eksperci i legendy skoków takie jak Martin Schmitt czy Sven Hannawald są zgodni, że walka o zwycięstwo rozegra się raczej pomiędzy Kobayashim, Polakami i Niemcami. Jako drugiego faworyta po Kobayashim wymieniają Kamila Stocha.

Sami zainteresowani również zabrali głos w tej sprawie. Polski obóz zauważa, że skok Kobayashiego z 2. serii pierwszego konkursu Turnieju Czterech Skoczni był o znacznie słabszy od tego z 1. serii, co oznacza, że można go pokonać, ale z pewnością nie oznacza, że nie stanie Japończyk na podium pod koniec imprezy. Sam Japończyk nie widzi jednak największego faworyta w sobie. W ostatnim wywiadzie dla Eurosportu, który możecie zobaczyć tutaj, Japończyk wskazał Stocha jako głównego faworyta.

Stoch pisze historię!

Obecność Stocha wśród faworytów do triumfu w całym Turnieju Czterech Skoczni jest oczywista. W końcu to on wygrał ostatnie dwie edycje, a jego zeszłoroczny triumf był wręcz historyczny. Jako drugi skoczek w historii skoków narciarskich wygrał wszystkie cztery konkursy turnieju. Jedynym sportowcem, któremu udało się tego wcześniej dokonać, jest emerytowany już niemiecki skoczek i obecny komentator Eurosportu Sven Hannawald. W zeszłym sezonie na żywo obserwował wyczyn Stocha i był pewny jego triumfu. Po wygranej Stocha jako jeden z pierwszych wbiegł na skocznie i gratulował polskiemu mistrzowi.

Zobaczcie sami:

Jeżeli Stoch wygrała 67. Turniej Czterech Skoczni to będzie drugim skoczkiem w historii, który triumfował w imprezie 3 razy z rzędu. Jedynym, który tego wcześniej dokonał jest Bjørn Wirkola, który triumfował w turnieju w sezonach 1966/1967, 1967/1968, 1968/1969.

Realne szanse

Patrząc na perfekcyjną dyspozycje Ryoyu Kobayashiego, to jego należy stawiać w roli głównego faworyta do triumfu w całym Turnieju Czterech Skoczni, ale zaraz potem trzeba obstawiać Polaków. Piotr Żyłą przeżywa sezon życia. Stawał kilka razy na podium, a jego skoki są powtarzalne na każdym z konkursu. Dawid Kubacki również nie schodzi z wysokiego poziomu. W premierze 67. Turnieju Czterech Skoczni to właśnie on był najlepszy z polskiej drużyny, ale skoczek studzi nastroje, tłumacząc:

Będę kontynuował tę pracę, którą wykonuję od początku sezonu. Oczywiście jest szansa na dobre miejsce w klasyfikacji generalnej całego Turnieju, ale na nic się nie napalam. Trudno stwierdzić, co będzie dalej. Idę swoją metodą małych kroczków. I oby do przodu.

– cytat: źródło

W dalszym ciągu z dojściem do optymalnej formy walczy Kamil Stoch. Dwukrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni uspokaja jednak, że forma w końcu przyjdzie, trzeba być cierpliwym.

Był atak, ale nie wyszedł. Coś poszło nie tak. To jeszcze nie to, co chciałbym skakać. Nie ma powodów, żeby się smucić i załamywać. Utrzymuję dobry poziom. Trudno mi ocenić, czy jest mi daleko czy blisko do poziomu, z którego byłbym całkowicie zadowolony. Czasami wystarczy drobny szczegół i skok za skokiem zaczynają wychodzić bardzo dobrze. Czasami jednak człowiek męczy się, nawet nad drobnym elementem, a jednak coś umyka.

– cytat: źródło

Stoch już nieraz pokazał, że stać go na wszystko w każdych warunkach i formie. Fani mogą więc być spokojni, ale powinni trzymać kciuki, żeby ta niesamowita forma naszego mistrza przyszła już jutro, 1 stycznia o 14:00, na noworoczny konkurs, drugie zawody 67. Turnieju Czterech Skoczni.

 

Nie wiesz jak ruszyć z biznesem? Dowiedź się tutaj!

Jesteś z Katowic? Koniecznie odwiedź f7katowice.pl
Jesteś z Krakowa? Koniecznie odwiedź f7krakow
Jesteś z Gdańska? Koniecznie odwiedź f7gdansk.pl
Jesteś z Poznania? Koniecznie odwiedź f7poznan.pl
Jesteś z Łodzi? Koniecznie odwiedź f7lodz.pl
Jesteś z Wrocławia? Koniecznie odwiedź f7wroclaw.pl
Jesteś z Warszawy? Koniecznie odwiedź f7warszawa.pl
Interesuje Cię sport? Koniecznie odwiedź f7sport.pl

Interesują Cię wszystkie miasta? Koniecznie odwiedź f7city.pl