Wyścig żółwi o Top 4 o Premier League

0
15
views
Premier League Facebook

Liverpool i Manchester City są niezaprzeczalnie poza zasięgiem całej reszty zespołów w tym sezonie, jednak poza dwoma kandydatami do tytułu wciąż pozostają dwa miejsca gwarantujące udział w Lidze Mistrzów w następnym sezonie. Rywalizacja o Top 4 była jednak wyścigiem żółwi, bo Chelsea, Tottenham, Arsenal and Manchester United zaczęli tracić punkty niemal w każdej kolejce w końcówce sezonu.

“The Blues” mieli trudny finisz, rywalizując z Liverpoolem, Burnley, Manchesterem United i Watfordem. Wygrali tylko raz, w ostatnim z tych meczów, co zazwyczaj skończyłoby się wypadnięciem z Top 4, ale rywali zaprezentowali się jeszcze gorzej, dzięki czemu zespół ze Stamford Bridge zapewnił już sobie udział w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie.

Tylko w najgorszym możliwym przypadku Tottenham nie zagra w Champions League. “Koguty” mają trzy punkty przewagi nad Arsenalem i bilans bramek lepszy o osiem goli. Londyński klub również ma fatalną passę, przegrywając trzy z ostatnich czterech spotkań. Co więcej, Spurs wygrali zaledwie trzy razy w jedenastu meczach.

Arsenal mógł spokojnie zakończyć sezon w czołowej czwórce, jednak przegrał trzy z ostatnich gier. Crystal Palace, Wolves i Leicester to zespoły nie będące nawet na tym samym poziomie co “The Gunners”, by wytłumaczyć tak fatalne wyniki. Tylko matematyka pozostawia jakiekolwiek nadzieje londyńczykom, którzy musieliby wysoko wygrać z Burnley i liczyć na poważną porażkę Tottenhamu.

Manchester United jest jednak jeszcze większym zawodem w tym sezonie. Po tym, jak Mourinho został zwolniony z klubu, zespół był niepokonany przez jedenaście spotkań pod wodzą Solskjaera, jednak ostatnie mecze udowadniają, że Norweg ma jeszcze sporo pracy. “Czerwone Diabły” straciły punkty przeciwko bezpośrednim rywalom, Chelsea i Arsenalowi i nie wygrali od 16 kwietnia, czyli meczu z West Hamem. Po rozczarowującym remisie z Huddersfield, United oficjalnie pożegnali się z szansami na Ligę Mistrzów w następnym sezonie.

Tylko wielka niespodzianka sprawiłaby, że Tottenham nie dołączy do Chelsea, Manchesteru City i Liverpoolu, czyli do grona reprezentantów Anglii w Champions League. Pierwsze dwa zespoły nie mogą być jednak dumne ze swoich występów, jako że swoje miejsca zawdzięczają głównie szczęściu i jeszcze gorszej formie bezpośrednich przeciwników.