Zinedine Zidane opuścił Real Madryt, ponieważ klub „już w niego nie wierzył”

0
28
views
Zinedine Zidane jest jednym z trzech trenerów, którzy trzykrotnie wygrali Ligę Mistrzów. Zdjęcie: Twitter

Zinedine Zidane mówi, że zrezygnował z funkcji menedżera Realu Madryt, ponieważ czuł, że klub „już w niego nie wierzył”.

Francuz opuścił klub La Liga po raz drugi w swojej karierze trenerskiej 27 maja po tym, jak nie udało mu się zdobyć trofeum w sezonie 2020-21.

Zidane wcześniej zarządzał Realem w latach 2016-2018 i doprowadził drużynę do mistrzostwa Hiszpanii oraz trzech triumfów w Lidze Mistrzów, po czym wrócił po 10 miesiącach, w marcu 2019 roku.

Czytaj: Real Madryt: Czy Zinedine Zidane zyskuje uznanie, na jakie zasługują jego zwycięstwa w Lidze Mistrzów?

„Idę, ale nie wyskakuję za burtę ani nie jestem zmęczony byciem trenerem” – powiedział 48-latek.

W liście otwartym do fanów, opublikowanym przez hiszpańskie media AS, dodał: „Odchodzę, ponieważ czuję, że klub nie ma już wiary we mnie, której potrzebuję, ani wsparcia, by coś zbudować w perspektywie średnio- lub długoterminowej.

– Rozumiem piłkę nożną i znam wymagania klubu takiego jak Real Madryt. Wiem, że jeśli nie wygrywasz, musisz odejść.

„Jestem urodzonym zwycięzcą i byłem tutaj, aby zdobywać trofea, ale ważniejsze od tego są ludzie, ich uczucia, samo życie i mam wrażenie, że te rzeczy nie zostały wzięte pod uwagę.

„Nie udało się zrozumieć, że te rzeczy utrzymują dynamikę wielkiego klubu. Do pewnego stopnia zostałem nawet za to skarcony”.

Były rozgrywający Francji, który grał w Realu od 2001 do 2006 roku, zdobył trzy kolejne tytuły Ligi Mistrzów i tytuł La Liga w swoim pierwszym okresie jako menadżer.

Zdobył drugi tytuł La Liga podczas drugiego okresu w latach 2019-20, jego kontrakt z klubem obowiązywał jeszcze przez rok, ale Zidane zdecydował się opuścić szeregi „Los Blancos” już teraz.

Zidane powiedział, że jego 20 lat spędzonych w Bernabeu to „najpiękniejsza rzecz, jaka się wydarzyła” w jego życiu i że będzie „zawsze wdzięczny” prezydentowi Realowi Florentino Perezowi.

„Chcę, żeby szanowano to, co razem osiągnęliśmy. Chciałbym, żeby moje relacje z klubem i prezydentem w ciągu ostatnich kilku miesięcy były trochę inne niż z innymi trenerami” – dodał Zidane.

– Nie prosiłem o przywileje, oczywiście, że nie, tylko trochę więcej wspomnień. Obecnie życie trenera w dużym klubie to dwa sezony, niewiele więcej.

„Aby trwała dłużej, relacje międzyludzkie są niezbędne, są ważniejsze niż pieniądze, ważniejsze niż sława, ważniejsze niż wszystko. Trzeba je pielęgnować”.

Cała treść otwartego listu Zinedine’a Zidane’a

Drodzy madridistas,

Od 20 lat, od pierwszego dnia, w którym postawiłem stopę w Madrycie i nałożyłem białą koszulkę, obdarzaliście mnie swoją sympatią. Zawsze czułem, że między nami istniało coś wyjątkowego. Miałem wielki zaszczyt być piłkarzem i trenerem najważniejszego klubu w historii, ale przede wszystkim jestem jednym z madridistas. Właśnie z powodu tego wszystkiego chciałem napisać do was ten list, by się z wami pożegnać i wytłumaczyć moją decyzję o opuszczeniu ławki.

Kiedy w marcu 2019 roku zaakceptowałem powrót do trenowania Realu po 8 miesiącach odpoczynku, stało się tak, bo prezes Florentino Perez mnie o to poprosił, oczywiście, ale także dlatego, że wy mówiliście mi o tym każdego dnia. Gdy spotykałem kogoś z was na ulicy, czułem wsparcie i pragnienie zobaczenia mnie ponownie z drużyną. Bo ja podzielam wartości madridismo – ten klub należy do swoich socios, do swoich kibiców i do całego świata. Ja też starałem się przekazywać te wartości we wszystkim, co zrobiłem. Starałem się być wzorem. Spędzenie 20 lat w Realu było najpiękniejszą rzeczą, jaka przytrafiła mi się w życiu i wiem, że zawdzięczam to wyłącznie Florentino Perezowi, który postawił na mnie w 2001 roku, który walczył o mnie, bym mógł przyjść, gdy pewni ludzie byli przeciwko temu. Mówię to z serca, zawsze będę za to wdzięczny presiemu. Zawsze.

Teraz zdecydowałem się odejść i chcę dobrze wytłumaczyć powody. Odchodzę, ale nie uciekam ze statku i nie jestem zmęczony trenowaniem. W maju 2018 roku odszedłem, ponieważ po 2,5 roku z tyloma zwycięstwami i tyloma trofeami czułem, że drużyna potrzebuje nowego dyskursu, by utrzymać się na szczycie. Dzisiaj sprawy wyglądają inaczej. Odchodzę, ponieważ czuję, że klub nie obdarza mnie już zaufaniem, jakiego potrzebuję i nie oferuje mi wsparcia w stworzeniu czegoś w średnim czy długim okresie. Znam futbol i znam wymagania takiego klubu jak Real. Wiem, że gdy nie wygrywasz, musisz odejść. Jednak zapomniano o jednej bardzo ważnej rzeczy. Zapomniano o wszystkim, co stworzyłem w codzienności, co wniosłem w relacjach z zawodnikami, ze 150 osobami, jakie pracują z drużyną i wokół niej. Jestem urodzonym zwycięzcą i byłem tutaj, by zdobywać trofea, ale ponad tym są ludzie, emocje, życie i mam odczucie, że te rzeczy nie zostały docenione, że nie zrozumiano, że w ten sposób także utrzymuje się dynamikę wielkiego klubu. Nawet w pewien sposób mi to wytykano.

Chcę, żeby okazano szacunek temu, co razem zrobiliśmy. Wolałbym, żeby w ostatnich miesiącach moje stosunki z klubem i prezesem były trochę inne od tych z innymi trenerami. Nie prosiłem o przywileje, oczywiście, że nie, a jedynie o trochę więcej pamięci. Dzisiaj życie trenera na ławce wielkiego klubu to dwa sezony, nie jest to wiele więcej. By to trwało dłużej, podstawą są stosunki ludzkie. One są ważniejsze niż pieniądze, ważniejsze niż sława, ważniejsze niż wszystko. Trzeba o nie dbać. Dlatego bolało mnie bardzo, gdy czytałem w prasie po porażce, że wyrzucą mnie, jeśli nie wygram kolejnego meczu. Bolało to mnie i całą drużynę, bo te wiadomości wypuszczane specjalnie do mediów wpływały negatywnie na ekipę, tworząc wątpliwości i nieporozumienia. Całe szczęście, że miałem cudownych chłopaków, którzy byli ze mną do śmierci. Gdy sprawy robiły się brzydkie, ratowali mnie poprzez wielkie zwycięstwa. Bo wierzyli we mnie i wiedzieli, że ja wierzę w nich. Oczywiście, że nie jestem najlepszym trenerem na świecie, ale jestem zdolny do przekazania siły i zaufania każdemu w jego pracy, czy to piłkarzowi, czy członkowi sztabu, czy jakiemukolwiek pracownikowi. Doskonale wiem, czego potrzebuje drużyna. Przez te 20 lat w Realu nauczyłem się, że wy, kibice, chcecie wygrywać, jasne, że tak, ale przede wszystkim chcecie, żebyśmy dawali z siebie wszystko – trener, sztab, pracownicy i oczywiście piłkarze. I mogę zapewnić, że daliśmy z siebie 100% dla klubu.

Wykorzystuję ten list także, by przesłać wiadomość dziennikarzom. Odbyłem setki konferencji prasowych i niestety bardzo niewiele rozmawialiśmy o futbolu, a wiem, że wy też kochacie futbol, że ten sport nas łączy. Mimo wszystko, nie próbując was krytykować czy dawać wam lekcji, wolałbym, żeby pytania nie były zawsze zadawane w kierunku polemiki, a żebyśmy rozmawiali dużo więcej o piłce i przede wszystkim o zawodnikach, którzy są i zawsze będą najważniejsi w tej grze. Nie zapominajmy o futbolu, dbajmy o futbol.

Drodzy madridistas, zawsze będę jednym z was.

Hala Madrid!

Zinédine Zidane